Nigeryjski łącznik na PWr
Agnieszka Kwiecień
Czy chciałbyś dostać w prezencie US$ 15.000.000 (piętnaście milionów dolarów)?
Nad odpowiedzią na podobne pytanie zastanawia się codziennie wielu użytkowników poczty elektronicznej na całym świecie. Dnia 15 lutego 2003 roku listy o podobnym charakterze dotarły do właścicieli skrzynek pocztowych na serwerach Politechniki Wrocławskiej, w tym do WCSS. List pochodzi zazwyczaj od wysokiego urzędnika jednego z państw afrykańskich lub wdowy po nigeryjskim generale i najczęściej rozpoczyna się tak:
"Dear,

URGENT PRIVATE & EXTREMELY CONFIDENTIAL

I am Dr. Bello Ahmed, Chief Auditor, Special Project and Foreign Contract Regularization and Disbursement, in the Office of the Auditor General of the Federation of Federal Republic of Nigeria.
(...)
With profound interest and in utmost confidence, I am soliciting your immediate assistance or co-operation as to enable us round up an opportunity within my capability as a result of the death of one of our contractor (Beneficiary)."
Z listu adresat dowiaduje się, że został wybrany spośród tysięcy jako jedyny godny zaufania do przeprowadzenia ściśle tajnej operacji. Z dalszej treści wynika, że otrzymuje szansę na zrobienie interesu swojego życia, musi tylko jak najszybciej skontaktować się z autorem tej niespodziewanej, acz radosnej wiadomości.
"But since his death, nobody has come forward to put a claim to his contract fund which is about US$15,500,000.00 Million (fifteen Million Five Hundred Thousand U.S Dollars) that is why I need your immediate assistance to expedite the transfer of the contract amount.

Upon completion of this transaction I have decided to give you 30% of the total sum, 60% of the fund which is our share will be used for investment in your company or in any other company of our choice. While10% has been mapped out to take care of any minor expenses incurred. Take note that this project will last for only 21 working days."

Oczywiście oferta złożona w liście jest zwykłym oszustwem. Pisała już o tym Gazeta Wyborcza w listopadzie 2002 roku. Mechanizm jest bardzo stary, o wiele starszy od Internetu. Kiedyś funkcjonował w oparciu o zwykłe listy przesyłane tradycyjną pocztą lub faksem. W obecnej postaci oszustwo pojawiło się w latach osiemdziesiątych XX wieku i doskonale przystosowało do rozwoju technologii [1]. Znane jest pod wieloma nazwami: 419 Fraud (Oszustwo 419), Nigerian Scam (Nigeryjski szwindel), Advance Fee Found (Oszustwo z kosztami wstępnymi), The Nigerian Connection (Nigeryjski łącznik). Liczba 419 nie jest przypadkowa, jest to numer paragrafu nigeryjskiego kodeksu karnego, traktującego o tego rodzaju wyłudzeniach.

"Nigeryjski łącznik" funkcjonuje na dosyć prostych zasadach, standardowych dla tego rodzaju wyłudzeń. Należy nakłonić ofiarę do udziału w nie do końca legalnym przedsięwzięciu, kusząc ją bardzo wysoką prowizją, a następnie stopniowo wyłudzać od niej coraz większe sumy pieniędzy, rzekomo na pokrycie bieżących kosztów operacji. Oszuści liczą na to, że ofiara mając w perspektywie otrzymanie kilku milionów dolarów będzie skłonna wydać kilka czy kilkadziesiąt tysięcy na poczet przyszłych zysków. Klauzula tajności i balansowanie na granicy prawa doskonale przy tym służą oszustom jako wytłumaczenie zawiłego przepływu dokumentów i niechęci do spotkań czy udzielania wyjaśnień.

Aby uwiarygodnić swoje działania i przekonać te mniej łatwowierne ofiary oszuści tworzą nawet serwisy internetowe fałszywych banków i agencji rządowych krajów afrykańskich. Ofiara otrzymuje na nich swój login i hasło i może na bieżąco śledzić przepływ pieniędzy. Oczywiście raz wpłaconych pieniędzy nie można już odzyskać, nie mówiąc o otrzymaniu obiecanej prowizji. Kiedy oszuści stwierdzają, że więcej już nie można od ofiary wyciągnąć, kontakt się urywa.

Pomimo wielu artykułów w prasie ostrzegających przed "Nigeryjskim łącznikiem", nadal zbiera on obfite żniwo z naiwności ludzkiej. Od kilku lat w samych Stanach Zjednoczonych ludzie oszukiwani są średnio na 1 milion dolarów dziennie.

Na listy odpowiadają różni ludzie. Niektórzy upatrują w tym szansy na szybki i łatwy zysk, inni kierują się ciekawością. Niewinna początkowo gra może jednak przerodzić się w niekończące się nagabywanie. Oszuści bowiem wraz z odpowiedzią uzyskują dostęp do danych ofiary. Z czasem proszą o numery telefonów, faksy, nr polisy ubezpieczeniowej czy konta. W ten sposób ofiara ujawnia informacje o sobie i swojej rodzinie, co w skrajnych przypadkach może być zagrożeniem nie tylko dla jej pieniędzy, ale i dla zdrowia lub nawet życia.

Fakt, że do oszustwa wykorzystywana jest poczta elektroniczna przysparza firmom udostępniającym usługi poczty wielu problemów natury administracyjnej. Dostawcy usług internetowych zwalczają użytkowników próbujących wykorzystać ich serwery do pośredniczenia w tym procederze. Jeżeli ktoś otrzyma taki list, powinien napisać do dostawcy poczty na adres abuse@dostawca.poczty (np. abuse@outblaze.com, abuse@yahoo.com) z prośbą o zamknięcie konta oszusta, dołączając treść otrzymanego listu. Nie ma oczywiście gwarancji, że takie działanie przyniesie skutek, ale jest to jedna z niewielu rzeczy, które można w tej sytuacji zrobić.

Przy współudziale Centrum Skarg na Oszustwa Internetowe (IFCC - The Internet Fraud Complaint Center) powstał raport FBI dotyczący najczęstszych oszustw dokonywanych przez Internet i "Nigeryjski łącznik" znalazł się na trzecim miejscu po aukcjach i problemach z uiszczaniem opłat [2]. Walkę z tym procederem podjęły służby specjalne wielu krajów, włącznie z rządem i bankiem centralnym Nigerii. Niestety anonimowość, którą daje Internet i problemy ze śledzeniem, a potem udowodnieniem tego typu przestępstw sprawiają, że "Nigeryjski łącznik" zatacza coraz szersze kręgi, jak dotąd praktycznie bezkarnie.

Wzory typowych listów można znaleźć na stronie http://home.rica.net/alphae/419coal/
 
[1] http://lukasz.kozicki.pl/spam/4-1-9.html
[2] http://www.korespondent.pl/index.php?go=4&p1=168

Pryzmat nr 164