AKADEMICKI
SUPERKOMPUTER


Rozmowa z dr  Józefem Janyszkiem, dyrektorem Wrocławskiego Centrum Sieciowo-Superkomputerowego

ŁUKASZ MEDEKSZA: Kiedy we Wrocławiu pojawił się Internet?
DR JOZEF JANYSZEK: Pierwsze prace nad sieciami komputerowymi rozpoczęto we Wrocławiu w latach 80. Próbowano nawet zbudować sieć. Prędkość przesyłu informacji była nieporównywalnie mniejsza niż dzisiaj - wynosiła 2,4 tys. bitów na sekundę, podczas gdy teraz prędkość liczymy w gigabitach na sekundę. Te pionierskie prace trwały do 1990 roku. Wtedy, dzięki zmianom politycznym, Polska otrzymała dostęp do tzw. Bitnetu, czyli międzynarodowej sieci maszyn IBM-owskich. Pierwszy polski Bitnet powstał w Warszawie. Następny był Wrocław, już w październiku 1990 roku.

zdjecie Fot. Radosław Bugajski
Tak wygląda jeden z komputerów, wpięty do WASK-u

A od kiedy funkcjonuje Wrocławska Akademicka Sieć Komputerowa?

- Od 1993 roku powstaje sieć miejska. WASK jest właśnie jej częścią. Najpierw założyliśmy sieć na Politechnice. Realizację programu, czyli etap budowy sieci, kończymy w tym roku. Właśnie kupiliśmy ostatni sprzęt, który chcemy zainstalować.

A kiedy powstało Centrum?

W 1995 roku. Centrum jest operatorem WASK.

Czym jest WASK?

- Siecią. Biegnie przez 80 km światłowodów poprowadzonych w kanalizacji Telekomunikacji. Obsługuje ją 18 węzłów rozmieszczonych głównie w budynkach wyższych uczelni, ale też w budynkach Telekomunikacji i Polskiej Akademii Nauk. Do sieci włączonych jest ok. 9 tys. komputerów, w tym jakieś 200 komputerów znajdujących się w pracowniach szkolnych.

No właśnie. Jak to jest z tymi pracowniami szkolnymi?

Pierwszą wrocławską szkołą średnią, którą podłączyliśmy do naszej sieci, było XIV liceum. Było to w 1995 roku, jeszcze na zwykłych łączach telefonicznych. Teraz tych szkół jest znacznie więcej i wciąż podłączamy nowe. Z sieci korzystają m.in.: II LO, III LO, V LO, IX LO, X LO, XIII LO, Zespół Szkół Administracyjno-Ekonomicznych przy ul. Worcella, XIII Gimnazjum przy ul. Reja. Teraz do podłączenia przygotowujemy m.in. I LO i szkoły średnie w okolicach ul. Legnickiej. Będzie to możliwe dzięki budowie nowego węzła przy bunkrze przy ul.Legnickiej. Ale są też szkoły podłączone do innych providerów. Takim providerem jest np. Telekomunikacja.

Mówił Pan o zwykłych łączach telefonicznych i światłowodach Kiedy pojawiły się we Wrocławiu pierwsze światłowody?

- W 1992 roku. Na Politechnice.

Skoro kończy się realizacja programu sieci miejskiej, to jakie są dalsze plany?

- W środowisku dyskutujemy teraz o nowym programie rozwoju infrastruktury sieciowej. Będzie to tzw. Internet optyczny. W grę wchodzą gigabitowe szybkości przesyłu informacji. Zainstalowaliśmy już takie łącze między Wrocławiem a Poznaniem. Łącze ma przepustowość 12,5 gigabitów.

Czy poza możliwością podłączenia się do waszej sieci Centrum
oferuje szkołom coś jeszcze?

- Służymy radą i pomocą. Zastanawiamy się np. nad tym, jak im pomóc w samodzielnym administrowaniu siecią. Jest nawet pewien pomysł, ale za wcześnie, żebym mógł zdradzić jakiekolwiek szczegóły.
Szczególnie dobrze układa się współpraca z XIV liceum. Wspieraliśmy ich naszą kadrą. Namówiliśmy ich nawet, żeby wystąpili do jednej z firm komputerowych z prośbą o grant. Dzięki temu dostali serwer i 20 komputerów.
Obecnie próbujemy przekonać szkoły, by oprócz systemów Microsoftu wprowadziły także systemy Uniksa. Ale jest problem z kadrą. Nie ma bowiem nauczycieli, którzy się znają na Uniksie. Sprawa jest w trakcie uzgodnień między Wydziałem Oświaty Urzędu Miasta a Politechniką. Chcemy podpisać stosowne porozumienie.

Czy Centrum Sieciowo-Superkomputerowe prowadzi własne zajęcia?

- Nie zajmujemy się dydaktyką, bo nie jesteśmy jednostką dydaktyczną. Ale w ramach szkoleń prowadzimy czasem własne zajęcia. To są jednak zajęcia zamawiane, a nie kursowe. Na Politechnice jest dużo laboratoriów komputerowych. Studenci mają dostęp do komputerów w akademikach. My to wszystko próbujemy ująć w ramy organizacyjne.
Jeśli będziemy robić jakieś szkolenia, to w zakresie administrowania siecią, zarządzania. Mamy nawet ambitny plan. Chcemy założyć akademię sieciową, wzorowaną na funkcjonującej na Zachodzie akademii CISCO.

Czy pomagacie uczelniom wyższym w opracowywaniu i podtrzymywaniu ich stron internetowych?

- Na ogół uczelnie robią to same. Ale mamy ludzi, którzy potrafią to robić. Jak ktoś chce, to może się do nas zgłosić. Ale jest to usługa odpłatna.

Czy Pana zdaniem Internet odegra dużą rolę w edukacji?

- Oczywiście. Z trzech powodów. Po pierwsze - Internet to szybkie medium porozumiewania się, np. pomiędzy studentami czy naukowcami. Po drugie - zapewnia dostęp do informacji z różnych dziedzin, łączność z instytucjami, a także dużą ilość bezpłatnego oprogramowania. Po trzecie - umożliwia tworzenie różnego rodzaju grup dyskusyjnych.
Z drugiej strony Internet to medium bardzo nieuporządkowane. Czasem, żeby dotrzeć do jakiejś informacji, trzeba przefiltrować dużą liczbę wiadomości nieistotnych. Trzeba jednak powiedzieć, że Internet wkracza obecnie w każdą dziedzinę życia.

Czy Centrum Sieciowo-Superkomputerowe jest odporne na
wirusy?

- Te najświeższe, sławne wirusy nie były dla nas groźne. Wszystkie poważne serwery działają na Uniksie i są odporne na takie wirusy.
Natomiast pecety są u nas używane tylko jako terminale. Co nie znaczy, że nie jesteśmy zagrożeni. Może nie wirusami, ale celowymi atakami. Próbami nielegalnego dostępu, sparaliżowania serwisu lawiną żądań. Ale od tego są administratorzy, żeby temu zapobiegać.
Na tym polega ich codzienna praca.

Rozmawiał
Łukasz Medeksza
(Gazeta Wyborcza Czwartek 25 maja 2000)