mgr Waldemar Forgacz
Cmentarze wojskowe miasta Wrocławia.

Omówiono przepisy międzynarodowego prawa wojennego mówiące o postępowaniu z ciałami zabitych na polu walki i zmarłych w niewoli żołnierzy sił regularnych. Przedstawiono sposób wykonania tych przepisów na przykładzie cmentarzy wojskowych we Wrocławiu.

Cmentarze wojskowe jako panteony chwały oręża

Cmentarz w tradycji ludów cywilizacji śródziemnomorskiej i judeochrześcijańskiej zawsze był miejscem szczególnym. Skrywał prochy tych, którzy odeszli ze świata żywych i łączył we wspólnej pamięci świat realny ze światem pozaziemskim. Dla ludów osiadłych stanowił potwierdzenie praw do ziemi , na której żyją i którą w pocie czoła uprawiają, a po śmierci niejako użyźniają własnymi prochami. Tradycja chrześcijańska wprowadziła niejako obowiązek godnego pochówku zwłok (przejęty z tradycji żydowskiej) i uczyniła cmentarz miejscem świętym i nienaruszalnym. Od XVIII wieku jednak względy sanitarne wprowadziły wymóg pochówków poza murami świątyń i przykościelnych cmentarzy, które zaczęto zakładać na otwartych terenach pozamiejskich. Tradycja świętości tego miejscach jednak pozostała w świadomości ludzi po dziś dzień. Wydaje się rzeczą dziwną, ale nawet wśród kryminalistów popełniających najcięższe zbrodnie, ludzie okradający cmentarze i bezczeszczący ludzkie zwłoki uchodzą za najbardziej godnych potępienia i w hierarchii więziennej są na najniższym szczeblu razem z gwałcicielami dzieci.

Od czasów Średniowiecza ginących na polu bitwy żołnierzy grzebano zazwyczaj w pobliżu miejsca gdzie przyszło im polec. Obowiązywało w tym względzie święte prawo wojny nakładające na zwycięzcę obowiązek godnego pogrzebania poległych zarówno własnych jak i wroga. Ciało wroga należało obedrzeć ze zbroi i odzieży (też święte prawo łupów) , ale w zamian pogrzebać je godnie z udziałem osoby duchownej , która nad mogiłą odprawi nabożeństwo pogrzebowe. Tego domagał się honorowy kodeks rycerski i łamanie tych reguł było hańbiące w oczach elit ówczesnego świata. Król Władysław Jagiełło będący gorliwym neofitą chrześcijańskim po bitwie pod Grunwaldem zatrzymał się na polu bitwy przez trzy dni by pogrzebać zwłoki poległych i tracąc tym samym szansę zdobycia z marszu stolicy Zakonu Krzyżackiego - Malborka. Wykopaliska wykonane w XX wieku wskazują , że pogrzeb odbył się ze wszystkimi regułami liturgii chrześcijańskiej. Znaleziono zbiorową mogiłę kryjącą 20 szkieletów należących prawdopodobnie do dowódców wojsk zakonnych , kilkaset metrów dalej olbrzymią mogiłę kryjącą kilka tysięcy poległych żołnierzy. Zwłoki złożono do grobu ( a nie wrzucono) ponieważ leżały ułożone w równych rzędach obok siebie. Były jednak przed pogrzebem obrabowane ze wszystkich ozdób i prawdopodobnie również z odzieży, która stała się łupem zwycięzców.

Od II połowy XIX wieku przyjęło się by poległych na wojnie żołnierzy chować na osobnych kwaterach wojskowych lub osobnych cmentarzach, które stawały się tym samym panteonem chwały narodowej. Cmentarze takie projektowane przez dobrych architektów, z ogólnym założeniem parku-pomnika szczególnie rozprzestrzeniły się w czasie I wojny światowej. Stawały się też szczególnym miejscem kultu poległych na polu chwały bohaterów, czasem też pełniły role niejako symboliczną , potwierdzającą prawa do danych ziem (takim symbolem w okresie II Rzeczypospolitej stał się Cmentarz Orląt Lwowskich będących wojskową częścią przepięknej nekropolii łyczakowskiej we Lwowie. Był on jednocześnie wzorem dla polskich cmentarzy wojennych okresu II wojny światowej jakie budowano we Włoszech z cmentarzem na Monte Cassino na czele. Stały się one panteonem chwały oręża polskiego i miejscem narodowych pielgrzymek w miejsce utraconych cmentarzy na dawnych Kresach Wschodnich.

Zasady postępowania z poległymi na polu walki i zmarłymi w niewoli

Zasady postępowania z ciałami poległych oraz zmarłych z ran żołnierzy regulują postanowienia konwencji haskich z 1907 roku potwierdzone i unormowane w I, II, III i IV Konwencji Genewskiej podpisanej w Genewie 12.08.1949 r. Polska ratyfikowała obydwa postanowienia i zobowiązała się do ich przestrzegania (konwencję haską w 1927 roku, zaś konwencje genewskie w 1952 roku). Odpowiednie artykuły tych konwencji stanowią , że strony w konflikcie zbrojnym są zobowiązane do grzebania zwłok poległych żołnierzy odbywało się z czcią i w miarę możliwości zgodnie z obrządkiem religii, która poległy wyznawał, zaś ich groby winny być oznaczone i szanowane oraz zgrupowane według narodowości (obywatelstwa) poległych. Takie same uwarunkowania odnoszą się do zmarłych w niewoli jeńców. Takie postępowanie z poległymi wiążę się jeszcze z XIX wieczną ideą, że każdy żołnierz powinien być świadomy tego , iż gdy polegnie w walce, jego szczątki zostaną z czcią pochowane. Było to pokłosie jednej z największych bitew tego stulecia - bitwy pod Solferino w 1859 roku, która dała impuls do powstania Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Jednym z zadań tej organizacji stało się odszukiwanie zaginionych podczas wojen oraz dokumentowanie miejsc pogrzebania zmarłych i zabitych żołnierzy.

Konwencje międzynarodowe dają tylko ogólne postanowienia prawne, które zgadzają się przestrzegać wszystkie ratyfikujące je strony. Jednocześnie jednak z chwila ich przyjęcia, wewnętrzne prawa krajowe nie mogą być niezgodne z prawem międzynarodowym. Jeżeli wiec Polska jako państwo przyjęła bez zastrzeżeń prawa wyrażone odpowiednimi konwencjami haskimi i genewskimi oraz ich nie wypowiedziała w odpowiedni sposób, musi zatem te prawa przestrzegać. Niniejsze opracowanie ma na celu udokumentowanie przestrzegania prawa dotyczącego grzebania zwłok poległych i zmarłych w niewoli żołnierzy sił regularnych na terenie miasta Wrocławia.

Pragmatyka postępowania z ciałami poległych żołnierzy wypracowana w czasie I i II wojny światowej mówi, że w pierwszej kolejności należy z szacunkiem pogrzebać własnych poległych w mogiłach indywidualnych, lub jeżeli to jest niemożliwe, w mogiłach zbiorowych. Przed pochówkiem należy zwłoki zidentyfikować na podstawie posiadanych przez zmarłego znaków tożsamości (np. “nieśmiertelników” czyli blaszek z nierdzewnego metalu zawierających nazwisko i imię oraz numer identyfikacyjny), sporządzić odpowiedni protokół zawierający zbiorczy zestaw pochowanych żołnierzy oraz szkic usytuowania cmentarza i zdeponować go w odpowiedniej komórce narodowego oddziału Czerwonego Krzyża (w przypadku Polski będzie to oczywiście PCK). Zwłoki można pozbawić munduru, pasa głównego oraz butów ( o ile nadają się do powtórnego wykorzystania), należy jednak pozostawić bieliznę i skarpety. W przypadku zwłok oficerów stosuje się, o ile jest to możliwe, osobny pochówek i nie pozbawia ich się munduru (choć buty i pas można zabrać), zaś dodatkowym przywilejem jest całun (worek płócienny) lub w wyjątkowych wypadkach - trumna. Przy poległym należy pozostawić połowę “nieśmiertelnika”, który pozwoli na powtórną identyfikację zmarłego w razie ekshumacji i przeniesienia zwłok. Pochówek własnych żołnierzy należy przeprowadzać sprawnie i w miarę szybko, bo nic tak nie osłabia morale wojska jak widok rozkładających się trupów kolegów. Oznaki rozkładu pojawiają się w zależności od temperatury po kilku godzinach (w upalne lato) lub nawet po kilku tygodniach (w mroźne zimy), ale zawsze jest to widok wielce nieprzyjemny i deprymujący.

Podobny tok postępowania należy przeprowadzić ze zwłokami żołnierzy wojsk sojuszniczych, których groby należy wyraźnie oznaczyć, a zwłoki przed pochówkiem w miarę możliwości zidentyfikować. Grzebanie należy przeprowadzić tuż po pogrzebaniu żołnierzy wojsk własnych, lub czynność tę przeprowadzać równocześnie. O ile jest to możliwe, należy robić to jednak na oddzielnych polach grzebalnych.

Po zakończeniu czynności związanych z pogrzebem żołnierzy własnych i sojuszniczych należy przystąpić do pogrzebu żołnierzy przeciwnika, których zwłoki znalazły się na opanowanym przez własne wojska terenie. W stosunku do tych zwłok przysługuje tzw.. ius spolia czyli prawo łupu (nigdy nie zostało dokładnie sprecyzowane prawem międzynarodowym, ale zwyczaj ten znany jest od głębokiej starożytności). Zwycięzca ma prawo do wszystkich cennych przedmiotów znalezionych przy zabitym przeciwniku, ale jednocześnie do jego obowiązków należy ich godny pochówek. Pragmatyka II wojny światowej wskazuje na to, że prawo to nie było zbytnio nadużywane wobec poległych żołnierzy niemieckich na Zachodzie Europy. Zwłoki na pewno były pozbawiane cennych przedmiotów, ale grzebano je na wydzielonych cmentarzach i miejsca pochówku wyraźnie oznaczano (na zasadach wzajemności, również groby jeńców alianckich oraz zwłoki żołnierzy angielskich, francuskich czy amerykańskich, które znalazły się na terenach zajętych przez oddziały Wehrmachtu otrzymywały zgodny z międzynarodowymi umowami pochówek). Zupełnie inna sytuacja była na froncie wschodnim. W pierwszej fazie konfliktu radziecko-niemieckiego Stalin oświadczył , że ZSRR nie podpisywało żadnych umów międzynarodowych (konwencję haską podpisała Rosja, ZSRR jej nie ratyfikował), więc nie czuje się zobowiązane do ich przestrzegania. Dla Hitlera był to bardzo wygodny pretekst do uchylenia się od międzynarodowego prawa wojennego. Jeńcy radzieccy nie mieli zatem żadnych praw, a trzeba przyznać, ze ich ilość w pierwszych miesiącach walk przeszła najśmielsze wyobrażenie sztabowców niemieckich ( w okresie do grudnia 1941 roku poddało się 3.500.000 żołnierzy Armii Czerwonej). Niemcy jeszcze na polu walki przeprowadzali wśród jeńców brutalną selekcje rozstrzeliwując na miejscu komisarzy politycznych, członków partii komunistycznej (na podstawie znalezionej przy jeńcu legitymacji) i osoby pochodzenia żydowskiego, masowo tez dobijano rannych. Pozostałą w wyniku tej selekcji resztę dzielono na tych, którzy z różnych przyczyn chcieli kolaborować z Niemcami (akces do niemieckich oddziałów pomocniczych zgłosiło około 1.200.000 żołnierzy radzieckich, z których utworzono szereg samodzielnych jednostek bojowych z armią generała Własowa włącznie) , oraz resztę, którą przeznaczono do fizycznej zagłady. Jeńcy płci żeńskiej byli od razu rozmundurowywani i wywożeni do obozów koncentracyjnych, resztę przeznaczano do pracy (bezpłatnej rzecz jasna) na rzecz gospodarki III Rzeszy. Warunki w obozach jeńców radzieckich kwalifikowały je do rangi obozów masowej zagłady i dlatego śmiertelność była ogromna. W wypadku śmierci jeńca radzieckiego, pochówek następował w masowych i nieoznaczonych grobach. Ponieważ żołnierze ci nie byli wyposażeni w trudno zniszczalne karty tożsamości (“nieśmiertelniki”), rozpoznanie zwłok już po kilku tygodniach było z reguły niemożliwe. Częstą praktyką władz niemieckich była kremacja zwłok (krematoria działały w każdym obozie koncentracyjnym, a także były zainstalowane w większości miast niemieckich dla potrzeb ludności cywilnej). Pochówkiem poległych żołnierzy radzieckich na terenach ZSRR zajętych przez III Rzeszę obarczono miejscową ludność. Dopiero jesienią 1941 roku generalisimuss Stalin zmienił zdanie i zgodził się na przestrzeganie konwencji haskiej z 1899 roku gwarantującej jeńcom wojennym minimum praw, ale nic nie mówiącej o poległych i zmarłych w niewoli. Nie wpłynęło to jednak na zmianę polityki III Rzeszy wobec jeńców radzieckich, zaś Armia Czerwona nagminnie łamała nawet te konwencje, które zobowiązywała się przestrzegać (przykładem niech będzie los 90.000 żołnierzy niemieckich, którzy poddali się w lutym 1943 roku pod Stalingradem. 12-letnią niewolę przeżyło zaledwie 6.000 z nich).

Na terenach zajętych przez Armię Czerwoną zwłoki poległych żołnierzy niemieckich (i ich sojuszników) z reguły były obdzierane ze wszystkiego, często pozbawiano je również wszelkich oznak identyfikacyjnych i zakopywane w zbiorowych, nieoznaczonych mogiłach w ustronnym miejscu. Np.. po bitwie stalingradzkiej zwieziono około 120.000 zwłok żołnierzy niemieckich, rumuńskich i włoskich do olbrzymiego jaru nad Wołgą, który następnie został zasypany i zniwelowany metodą wybuchową przez specjalne pododdziały wojsk radzieckich. Miejsce to nigdy nie zostało w jakiś sposób oznaczone, a jego położenie okrywała tajemnica (podobnie jak np. polskie groby w Katyniu). Podobnie działo się często z jeńcami wojennymi ( a zwłaszcza z rannymi), których po rozebraniu do naga i pozbawieniu wszelkich oznak tożsamości zabijano i zakopywano w ustronnych miejscach. Być może odkryte w 1989 roku doły grzebalne w miejscowości Giby (Puszcza Augustowska) zawierają właśnie zwłoki żołnierzy niemieckich z pobliskiego szpitala polowego, który wraz z całym personelem medycznym został wymordowany przez radzieckich żołnierzy w lutym 1945 roku. Szkielety wskazywały, że pogrzebani tam ludzie zginęli od strzałów z broni palnej względnie zostali zabici ciosami bagnetów, kolb karabinowych lub łopatką saperską. Przed śmiercią, lub też przed pogrzebaniem pozbawiono je ubrania, a także identyfikatorów, zaś o przynależności zakopanych tam zwłok do Wehrmachtu świadczyły jedynie pewne drobne i być możliwe, że mylące szczegóły. Jeden ze szkieletów miał wojskową klamerkę od szelek typową dla spodni oficerskich Wehrmachtu, przy innym znaleziono fragment wojskowego odznaczenia, które przed śmiercią ściskał w dłoni. Cmentarzyska tego nigdy nie przebadano dokładnie (odsłonięto zaledwie kilkanaście szkieletów) i być może doły grzebalne skrywają również zwłoki około 1800 obywateli polskich aresztowanych przez NKWD wiosna 1945 roku i zaginionych bez wieści. Z terenu Wrocławia można również przytoczyć podobne odkrycie i to całkiem niedawne. W maju 1999 roku podczas prac ziemnych przy budowie nowego supermarketu przy ulicy Hallera dokonano odkrycia zbiorowej mogiły zawierającej kilkanaście ludzkich szkieletów. Byli to młodzi mężczyźni , prawdopodobnie żołnierze Wehrmachtu lub Volkssturmu, zastrzeleni w 1945 roku. Przed śmiercią pozbawiono ich ubrań i wszelkich znaków identyfikacyjnych. Przez ponad 50 lat nad ich grobem przebiegała droga dojazdowa do pobliskich zakładów naprawczych sprzętu wojskowego.

Również cmentarze wojskowe wykonane przez żołnierzy niemieckich na terenach wschodniej Europy zostały po jej zakończeniu dokładnie zniszczone i zniwelowane, często tez te tereny w pierwszej kolejności przeznaczano pod budowę obiektów sportowo-rekreracyjnych, przemysłowych, a nawet mieszkaniowych. Proces ten dość dokładnie można opisać na przykładzie Wrocławia.

Cmentarz żołnierzy polskich przy ulicy Grabiszyńskiej.

Cmentarz ten powstał w latach 1950-1951 na pustym polu południowo-wschodniej części niemieckiego Cmentarza Komunalnego położonego wzdłuż ulicy Grabiszyńskiej. W jego sąsiedztwie usytuowano wysypisko gruzu, na który zwożono gruz i inne odpadki pozostałe po wypalonych w czasie walk o Festung Breslau dzielnicach południowej części Wrocławia. Na cmentarzu tym pochowano zwłoki polskich jeńców wojennych z kampanii wrześniowej, zmarłych w niewoli powstańców warszawskich oraz poległych na Dolnym Śląsku żołnierzy II Armii Wojska Polskiego (stacjonowała ona przez ponad 3 tygodnie w pobliskiej Trzebnicy). W sumie na tym cmentarzu spoczęło ponad 600 żołnierzy, którzy uprzednio byli pochowani na różnych innych miejscach spoczynku w obrębie Wrocławia i jego okolic. Pochowano tutaj miedzy innymi komandora S.Frankowskiego - dowódcę obrony Wybrzeża w 1939 roku zmarłego w oflagu w Srebrnej Górze.

Pod koniec lat 60-tych zakończono planową likwidację całej wschodniej części XIX wiecznego niemieckiego Cmentarza Komunalnego (w latach 1945-1965 spontanicznie i bezinteresownie dewastowanego przez ludność polską). Pozostawiono jedynie 1 pole zawierające polskie groby z lat 1945-1952 oraz pola zajmowane przez cmentarz żołnierzy włoskich i żołnierzy polskich. Gruz z rozbitych nagrobków niemieckich użyto do podwyższenia istniejącego już od lat pięćdziesiątych kurhanu - śmietniska. Jednocześnie przebudowano linie tramwajową na ulicy Grabiszyńskiej i tak się nieszczęśliwie złożyło, że jej pętla wypadła dokładnie na miejscu pochówku polskich żołnierzy. Na miejsce nowego pochówku wybrano właśnie ten kurhan - śmietnisko, który podwyższono nawiezioną ziemia, zniwelowano jego szczyt oraz nadano monumentalną formę (według projektu wrocławskich architektów Łucji Skomorowskiej, Janusza Sztajera i Tadeusza Tellera). W jego budowie brała udział ludność miasta oraz żołnierze Wojska Polskiego. Ekshumacja i przeniesienie zwłok na szczyt zostało zakończone w 1970 roku. W 1979 roku ukończono budowę centralnego monumentu projektu pani Łucji Skomorowskiej. Groby żołnierzy otrzymały jednolity wygląd i każdy jest ozdobiony krzyżami grunwaldzkimi. Prawie wszystkie są grobami indywidualnymi i imiennymi. Ze szczytu kurhanu w słoneczny dzień rozciąga się piękny widok na pobliską górę Ślęzę, czasem tez są widoczne szczyty Karkonoszy. Cmentarz znajduje się pod stałą opieką władz miejskich i państwowych, choć nie ustrzegło go to przed dewastacją instalacji oświetleniowej na szczycie kurhanu.

Cmentarz oficerów radzieckich przy ulicy Karkonoskiej (osiedle Partynice).

Cmentarz ten powstał w latach 1945-1947 na powierzchni 5,3 ha , a jego budową w pierwszej fazie zajęły się wyspecjalizowane pododdziały radzieckie. Pierwsze pochówki pochodzą jeszcze z okresu walk o Festung Breslau. W trakcie 3-miesięcznego oblężenia miasta 6 Armia generała Głuzdowskiego poniosła ciężkie straty. Poległo około 8.500 żołnierzy i oficerów. W trakcie walk zorganizowano 8 cmentarzy wojskowych na opanowanych przez wojska radzieckie peryferyjnych dzielnicach Wrocławia. Cmentarz na Partynicach z założenia od początku miał być cmentarzem oficerskim, na pozostałych pochowano ciała podoficerów i żołnierzy. Na cmentarzu tym pochowano 694 oficerów znanych z nazwiska, 69 nierozpoznanych oraz dwóch oficerów niemieckich służących w oddziałach wasalnego wobec Armii Czerwonej Komitetu “Wolne Niemcy” (Horsta Vitehla i Jozefa Wagnera). Po raz pierwszy oddziały te zostały użyte bojowo właśnie w walkach o Wrocław i poniosły ciężkie straty. Specjalnym nagrobkiem , olbrzymią monumentalną Glorietą (projektu R.Felińskiego - 1947 r.) usytuowaną w centralnej części cmentarza uhonorowano trzykrotnego bohatera Związku Radzieckiego płka Ivana Połubina strąconego nad Wrocławiem w lutym 1945 roku. Obok monumentu , na wydzielonym polu pochowano dwóch innych bohaterów ZSRR. Ich nagrobki wyróżniają się przede wszystkim staranniejszym wykonaniem oraz materiałem (czarny granit). Wszystkie pozostałe nagrobki wykonano z elementów betonowych i są one jednolite. Cmentarz posiada trzy wejścia. Południowe i północne są ozdobione parami czołgów stojących na wysokich betonowych monumentach, wejście zachodnie, w założeniu mające być wejściem centralnym ozdabiają dwie armato-haubice. Wszystkie te elementy uzbrojenia były bojowo użyte w walkach o Wrocław, zaś czołgi zostały zniszczone podczas szturmu śródmieścia miasta. Oprócz tego na cmentarzu znajduje się kilka monumentów wykonanych z betonu sławiących czyny synów Związku Radzieckiego. Cmentarz jest starannie utrzymany przez władze państwowe i odpowiednie komórki Urzędu Miejskiego Wrocławia (pomimo wandalizmu objawiającego się np. malowaniem pomników sprayem) i znajduje się pod stalą kontrolą Ambasady Federacji Rosyjskiej.

Cmentarz żołnierzy radzieckich na Skowroniej Górze (ul. Spiska) –

Cmentarz ten powstał już w trakcie walk o Wrocław w 1945 roku na wydzielonym polu niemieckiego cmentarza wojskowego ciągnącego się wzdłuż wschodniej pierzei ulicy Ślężnej. Był jednym z 8 podobnych cmentarzy budowanych w warunkach polowych na przedmieściach Wrocławia przez pododdziały Armii Radzieckiej. W latach 1947-1948 cmentarze te uległy likwidacji, a zwłoki żołnierzy pochowano we wspólnych mogiłach na tym właśnie cmentarzu. Resztki takiego polowego cmentarzyka w postaci monumentu centralnego (trzeba przyznać , ze dość niechlujnie wykonanego z gruzobetonu, co można tłumaczyć jedynie czasem wojny) ocalały przy cmentarzu parafialnym na wrocławskim osiedlu Jerzmanowo. O inny monument stojący w parku na osiedlu Brochów toczy się obecnie olbrzymia batalia polityczna w Radzie Miejskiej Wrocławia. Radni prawicowi chcą go rozebrać, lewicowi gorąco przeciw emu protestują, chyba słusznie argumentując, że upamiętnia on miejsce czasowego pochówku około 2000 radzieckich żołnierzy. Od 1948 roku powierzchnia Cmentarza na Skowroniej Górze wynosi 4.0 ha i spoczywają na nim szczątki 7.500 żołnierzy i podoficerów Armii Radzieckiej. Groby są nieoznaczone (poza jednym wyjątkiem), zaś pola grzebalne (wykaszane 4 razy w roku) obsadzono żywopłotem (corocznie starannie przycinanym). W 1967 roku postawiono na tym cmentarzu centralny monument - ścianę (projektu pani Łucji Skomorowskiej). Na ścianie tej podano spis pochowanych tutaj żołnierzy osobny dla każdego pola grzebalnego. Niestety 85% pochowanych pozostaje bezimiennymi (nierozpoznanymi). Trzeba przyznać , że na tej ścianie też można zaobserwować skutki polskiego wandalizmu. Jakaś nieznana ręka starannie odpiłowała wszystkie litery wykonane z brązu i mosiądzu (być może złom ten wystarczył komuś na kolejną flaszkę wódki) i spowodowała nieczytelność dużej części napisów. Pomimo to cmentarz ten wygląda na zadbany i pod stałą opieką. Napisy na kamieniach przy wejściu informują, ze opiekę nad nim sprawują polscy harcerze oraz Urząd Miejski. Podobno w archiwum można odnaleźć protokoły ekshumacyjne , ale piszący te słowa do nich nie dotarł.

Cmentarz żołnierzy polskich na Skowroniej Górze

Zbierając materiały do niniejszego opracowania przez przypadek natknąłem się na kilkadziesiąt polskich mogił polskich żołnierzy pochowanych na malutkim cmentarzyku parafialnym sąsiadującym z cmentarzem żołnierzy radzieckich. Mogiły te są w większości bezimienne, a daty śmierci oscylują w granicach 1945-1946. Można zatem wnioskować, ze żołnierze ci umarli (zginęli tragicznie) już po zakończeniu działań II wojny światowej). Opiekę nad tymi grobami sprawuje parafia św. Maurycego we Wrocławiu.

Cmentarz żołnierzy włoskich z I i II Wojny Światowej

Cmentarz ten zaczęto budować w 1923 roku na wydzielonym kawałku niemieckiego cmentarza komunalnego przy ulicy Grabiszyńskiej. Do 1928 roku przeniesiono tutaj zwłoki 1016 żołnierzy i oficerów włoskich z 71 cmentarzy i pojedynczych grobów rozsianych na terenie Dolnego Śląska oraz Saksonii. Byli to jeńcy wojenni , którzy dostali się do niewoli niemieckiej po bitwie pod Caporetto. Większość z nich zmarła w zimie na przełomie roku 1917 i 1918 (prawdopodobnie zabiła ich grypa oraz niedożywienie i zimno). Centralny monument cmentarza wykonano według projektu włoskiego architekta Angelo Regrettiego w Monachium, jego podstawę ufundowały niemieckie władze miejskie. Włoski napis na pomniku głosi : Pokój. Italia swoim synom poległym na wojnie światowej 1915-1918. Żołnierzy pochowano w oddzielnych mogiłach, każda z nich zaopatrzona jest w kamienny nagrobek zawierający podstawowe dane : imię , nazwisko, datę urodzenia, datę śmierci oraz przydział służbowy. Kamień na nagrobki sprowadzono z miejscowości Pietra del Corso we Włoszech. Od chwili swego powstania, po dzień dzisiejszy cmentarz ten znajduje się pod stałym dozorem Ambasady Włoskiej (przed wojną była to Ambasada w Niemczech, obecnie Ambasada w Polsce). W czasie II wojny światowej pochowano na tym cmentarzu dodatkowo 20 żołnierzy włoskich - jeńców wojennych Niemiec od czasu gdy w 1943 roku Włochy poddały się Aliantom. Groby te już istniały w maju 1945 roku i zajmują wydzielona alejkę. Do dziś cmentarz ten charakteryzuje się specyficzna roślinnością, która dobrano w ten sposób by czas kwitnienia poszczególnych partii roślin przebiegał od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Cmentarz ten sąsiaduje z kurhanem będącym miejscem pochówku żołnierzy polskich i tworzy efektowną, dość malownicza całość w przeciwieństwie do reszty zniszczonego cmentarza komunalnego, który latem stanowi gąszcz dziko rosnących drzew i krzewów szumnie zwanym parkiem. Ponieważ jest to jednak miejsce dość odludne, nie radzę zapuszczać się tam po zmroku.

Cmentarze żołnierzy niemieckich.

Barbarzyństwu , dewastacji i planowemu niszczeniu jakie w latach 1945-1970 nastąpiły we Wrocławiu oparły się jedynie dwie kwatery kryjące prochy żołnierzy niemieckich poległych w I wojnie światowej. Jedna z nich znajduje się przy alei głównej cmentarza komunalnego na Osobowicach (fot... nr 12 i 13), druga zaś na cmentarzu żydowskim przy ulicy Lotniczej (zawiera prochy żołnierzy wyznania mojżeszowego - mieszkańców Wrocławia poległych i zmarłych z ran w czasie I wojny światowej). Kwatera wojskowa na Cmentarzu Komunalnym Wrocław - Osobowice zawiera ponad 300 grobów żołnierskich i 25 grobów oficerów. Pochowano tutaj żołnierzy zmarłych z ran w szpitalach Wrocławia a także mieszkańców tego miasta poległych na frontach I wojny światowej, których zwłoki sprowadzono do rodzinnego miasta. Groby oficerów zdobią duże , kamienne krzyże, zaś groby żołnierskie maja jednolity wygląd, każdy z nich zaopatrzony jest w indywidualny krzyż odlany z żeliwa według tego samego wzoru i zawierający tabliczkę informującą o pochowanym tu człowieku. Duża ilość nazwisk ma polską pisownię np. Józef Kochanowicz czy tez Piotr Szyller. Być może stanowiło to pewna ochronę przed zniszczeniem tych grobów. Żołnierze tu pochowani pochodzili bowiem częściowo z Wielkopolski i po II wojnie światowej ich groby znajdowały się pod opieka żyjących członków rodziny. Jeden z nagrobków ma np. dość nowy wystrój w postaci lastrykowego pomnika według wzoru jaki oferowali polscy kamieniarze w II połowie lat pięćdziesiątych. Od 1989 roku kwatera ta jest corocznie sprzątana przez młodzież niemiecka z Fundacji “Pojednanie”. Również zarząd cmentarza we własnym zakresie dba o jej estetyczny wygląd , ale pamiętam jeszcze czas przed 25 laty, gdy kwaterę te zarastały krzewy i bluszcz dokładnie maskujące jej zawartość.

Cmentarz żołnierzy niemieckich wyznania mojżeszowego poległych w I Wojnie Światowej zajmuje centralną część Nowego Cmentarza Żydowskiego przy ulicy Lotniczej. Można go zwiedzać wyłącznie w niedziele w godz. 10.00-13.00. Powstał w 1927 roku i z założenia był budowla monumentalną. Centralna jego część zajmuje stylizowany pomnik - monument z napisem w języku niemieckim głoszącym chwałę poległym w służbie cesarza i ojczyzny. Groby żołnierzy ułożone są w koncentryczne półokręgi wokół centralnego monumentu. każdy zaopatrzony jest w kamienna macewę zawierająca stopień wojskowy poległego, jego imię, nazwisko, datę urodzenia i datę śmierci. Niestety, ale czas zdołał zetrzeć część napisów z dość kruchego materiału jakim jest piaskowiec. Można jednak natknąć się tutaj na dość nietypowe polonica w postaci polskiej wersji pisowni niektórych nazwisk (np.. Solomonowicz). Na cmentarzu tym naliczyłem 120 macew, ale nie są to wszystkie, ponieważ ich część skrywają gęste krzewy i drzewa. Opiekę nad pochowanymi tutaj żołnierzami sprawuje wrocławska gmina żydowska, która jednak nie czuje się do silnego związku z tymi grobami. Wynika to z faktu, że wrocławskich żydów w 99% zgładzili Niemcy w latach 1942-1943, zaś obecnie mieszkający we Wrocławiu wyznawcy judaizmu są ludnością napływową (lub ich potomkami), którzy na te tereny przybyli po 1945 roku. Cmentarz jest mocno zapuszczony, porośnięty wysokimi drzewami (z tego powodu autor miał określone trudności z fotografowaniem, które latem możliwe jest wyłącznie przy użyciu silnej lampy błyskowej) oraz krzakami. Gmina wyznaniowa jest zbyt biedna by doprowadzić to miejsce do względnego porządku, zaś na współprace z odpowiednimi fundacjami niemieckimi nie wyraża z przyczyn emocjonalnych najmniejszej zgody. O dużym szacunku , jakim dążyli to miejsce przedwojenni wrocławscy Żydzi świadczy fakt, że wielu kombatantów I wojny światowej chciało być tam pochowanych wśród swych towarzyszy broni. Na macewach umieszczano znaki hełmów niemieckich, a nawet wizerunki Żelaznego Krzyża, najwyższego niemieckiego odznaczenia bojowego , nota bene ustanowionego we Wrocławiu w 1813 roku, które wywoływały duże zgorszenie wśród ortodoksyjnych Żydów.

Ślady niemieckich monumentów sławiących czyny zbrojne w I wojnie światowej pozostały we wrocławskiej dzielnicy Leśnica. Niedaleko dworca kolejowego Wrocław Leśnica znajduje się duży monument upamiętniający poległych w latach 1945-1946 polskich kolejarzy. W rzeczywistości jest to pomnik ku czci poległych w I wojnie światowej niemieckich żołnierzy o czym świadczy niezbyt starannie skuty i zabetonowany napis z tyłu monumentu. Na bocznych ścianach zapewne umieszczone były nazwiska poległych, które jednak dość dokładnie zniszczono. Przed wejściem na pobliski cmentarz komunalny można znaleźć trawnik i cokół świadczący o istnieniu w tym miejscu cmentarzyka wojskowego (symbolika cokołu jest dość jednoznaczna - kolumna zakończona globusem). Napisy zostały jednak starte bardzo dokładnie (wykuto je wraz z kamieniami na których były umieszczone), zaś teren starannie zniwelowany.

Jednym z pierwszych przykładów oficjalnego niszczenia grobów niemieckich żołnierzy była rozbiórka grobowca generała Bogislava von Tauzeninga, bohatera wojny siedmioletniej pochowanego na Placu Kościuszki czyli u wrót XVIII-wiecznego Wrocławia, miasta , którego dzielnie bronił przed wojskami austriackim. Jesienią 1945 roku w obecności lokalnych oficjeli z prezydentem miasta Bolesławem Drobnerem na czele grobowiec ten rozbito, brązowe elementy załadowano na ciężarówkę, zaś kości generała wyrzucono na bruk. Prezydent Drobner z otwartego grobu zabrał sobie na pamiątkę generalską szpadę i kapelusz, pomniejsi urzędnicy zadowolili się innymi suwenirami znalezionymi przy szkielecie. Kamienne elementy grobowca i kości szkieletu trafiły na jedno z kilku wysypisk gruzu jakie zaczęły wówczas powstawać.

Niemiecki cmentarz wojskowy ciągnący się wzdłuż ulicy Ślężnej był jednym z największych nekropolii Wrocławia. Jego planowa likwidacje zakończono w roku 1971 a tereny przeznaczono pod kompleks budynków sportowych zawierających basen i korty tenisowe, pod budownictwo mieszkaniowe oraz pod tereny parkowe. Jedynymi ocalałymi częściami tej nekropolii pozostał cmentarzyk parafialny i cmentarz żołnierzy radzieckich (Na Skowroniej Górze). Na cmentarzu tym oprócz wojskowych, pochowano kilkuset luminarzy nauki (miedzy innymi odkrywcę planety Neptun) i kultury. Z całego cmentarza dzięki inicjatywie kilku oficerów polskich uratowano jedynie urnę z prochami generała Carla von Clausewitza zmarłego we Wrocławiu w 1830 roku. Została ona przekazana w 1971 roku delegacji Narodowej Armii Ludowej NRD i powtórnie pogrzebana na cmentarzu w Dreźnie. Tak na marginesie można zauważyć dziwną kolej rzeczy : w chwili gdy polscy saperzy niwelowali ostatnie nagrobki cmentarza niemieckiego we Wrocławiu, na Cmentarz Orląt Lwowskich wjeżdżały czołgi i buldożery radzieckie. Czasem aż się na usta ciśnie : Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

Będąc uczniem szkoły średniej często uczestniczyłem w plenerowych lekcjach historii. W ich ramach nauczyciel zaprowadził nasz kiedyś na cmentarz oficerów radzieckich , a tematem lekcji były walki o Wrocław. W pewnym momencie zadałem swemu profesorowi dość niedyskretne pytanie : A gdzie leżą zabici przez Rosjan Niemcy, bo żadnego grobu nigdzie we Wrocławiu nie spotkałem? Może ci Ruscy się sami ze sobą wystrzelali? Rezultat tego pytania był żałosny (był to początek lat siedemdziesiątych) : obniżona ocena ze sprawowania na koniec roku i dość niska ocena z wychowania obywatelskiego. Odpowiedzi na tak postawione pytanie oczywiście nie otrzymałem.

Według danych niemieckich podczas obrony Festung Breslau zginęło około 6.000 żołnierzy i kilkadziesiąt tysięcy ludności cywilnej. Poległych żołnierzy pochowano w parkach i dostępnych cmentarzach. Takimi polowymi cmentarzami stały się parki przy ulicy Pomorskiej, Placu Staszica, skwerek na podwórku obecnego Konsulatu Niemiec , na plantach wzdłuż fosy miejskiej i w kilku innych miejscach w centrum miasta. W latach 1946-1947 przeprowadzono pośpieszną ekshumację szczątków tych żołnierzy , które zostały przy okazji pozbawione wszystkich cennych przedmiotów a nawet znaków tożsamości (nieśmiertelników). Na wielu czaszkach można dziś zaobserwować ślady uderzeń łopat i kilofów. Rozbijano przede wszystkim szczęki w celu wydobycia złotych zębów. Kości zostały pogrzebane w dużym nieładzie we wspólnych dołach położonych pod płotem Nowego Cmentarza Żydowskiego. W latach pięćdziesiątych teren tych dołów oddano pod uprawę i utworzono tutaj pracownicze ogródki działkowe. Podobno przez ładnych parę lat warzywa udawały się znakomicie bez żadnego nawożenia, tylko przy kopaniu studni od czasu do czasu natykano się na ludzkie kości, zaś woda “trąciła trupem” jeszcze w początkach lat siedemdziesiątych. W maju 1999 roku rozkopano te doły i wydobyto szczątki 6.300 żołnierzy. We wrześniu 1999 roku przeprowadzono podobne prace ekshumacyjne na byłym niemieckim cmentarzu cywilnym przy ulicy Grabiszyńskiej. Odkryto tam szczątki 1200 osób, które zostały ekshumowane z cmentarza polowego przy placu Staszica. W trzech zbiorowych mogiłach pochowano tutaj zarówno poległych żołnierzy niemieckich jak i ludność cywilną. Prace ekshumacyjne przeprowadzone w 1947 roku zostały wykonane z dużą starannością. Dwie mogiły kryły zwłoki w drewnianych trumnach, każda trumna zaopatrzona była w celuloidowy identyfikator, który niestety, w wyniku 50-letniego przebywania w ziemi uległ całkowitemu zniszczeniu. Trzeci grób zawierał ludzkie szczątki złożone w dużym nieładzie. Według naocznych świadków pochówek w tym grobie odbywał się przy pomocy wideł. Jak wcześniej pisałem niemiecki cmentarz przy ulicy Grabiszyńskiej został zlikwidowany w latach sześćdziesiątych i na jego miejscu jest obecnie park. Lokalizację grobów żołnierzy niemieckich ustalono na podstawie zeznań świadków. Udało się zidentyfikować na podstawie znalezionych nieśmiertelników tylko kilkunastu z nich. Wszystkie szczątki zostały one złożone do kartonowych trumienek i zostaną powtórnie pochowane w niemieckim cmentarzu wojennym , jaki powstał staraniem organizacji niemieckich zajmujących się opieką nad grobami poległych na Wschodzie żołnierzy niemieckich w Nadolicach Wielkich pod Wrocławiem. Nekropolia ta przygarnie kilkadziesiąt tysięcy szczątków żołnierzy niemieckich , którzy zginęli na terenie Śląska w czasie II Wojny Światowej. Siłą rzeczy powstaną na niej jedynie mogiły zbiorowe, zaś nazwiska poległych zostaną umieszczone na tablicach zbiorczych. Mieszkańcy Nadolic uważają , że dzięki tej nekropolii ich wieś stanie się wkrótce dużą atrakcją turystyczną dla przybyszów z Niemiec. Musiało jednak upłynąć 50 lat od chwili zakończenia działań wojennych by powstanie takiej nekropolii było możliwe i nie wzbudzała ona zbyt wielu protestów.

Bibliografia

  1. Antkowiak Zygmunt : Krzyże Synów Italii. Kalendarz Wrocławski 1987 s. 301-305
  2. Maciejewska Beata , Podsiadły Magda : W poszukiwaniu armii poległych. Wojna i pamięć. Archeolodzy szukają mogił niemieckich żołnierzy. Gazeta Dolnośląska 1999 nr 118 s. 4 , bezpłatny dodatek do Gazety Wyborczej 1999 nr 118
  3. Rawski Stanisław : Postępowanie z ciałami zabitych. Przegląd Wojsk Lądowych 1998 nr 5
  4. Wysocki Krzysztof : Grzebanie poległych i zmarłych w czasie wojny żołnierzy. Przegląd Wojsk Lądowych 1995 nr 11 s.